Fragmety wstępów do praktyk

 

Fragmenty wstępów – przedstawia kilka wyjaśnień do opub- likowanych w Indiach tekstów rytualnych. Zostały one podyktowane przez C. R. Lamę, dają pewne wyobrażenie o jego stylu i intencjach.

Gurujoga Lhadrup, 1981

Ludzie mówią, że mają rdzennego guru, jakiegoś określonego lamę, który jest taki to a taki, ma takie to a takie właściwości. Niektórzy mó- wią, że ich guru jest powszechnie znany, dla innych rdzennym guru jest młody lama o miłym wyglądzie. Nie ma znaczenia, czy guru jest stary czy młody – pod warunkiem, że nim jest.

Wyraz „guru” w sanskrycie ma dwa znaczenia: wykwali kowanego re- ligijnego nauczyciela i wołowinę. Oba znaczenia kojarzą się z ciężarem. Wołowina to ciężkie pożywienie, ma wiele składników odżywczych, po jej zjedzeniu czujemy się senni. Wykwali kowany guru także jest ciężki, obciążony wieloma właściwościami. Guru zawsze jest ważny, ale to zadaniem ucznia jest rozwinąć silną wiarę, naprawdę wierzyć. Jeżeli praktykuje się w ten sposób, rezultat zostanie osiągnięty.

Trzy dni temu spotkałem kogoś, kto mi powiedział, że otrzymał od swojego nauczyciela pewną inicjację. Wiem, że to niemożliwe, bo ta praktyka pochodzi z innej szkoły niż ten lama. Znam go osobiście i wiem, że praktykuje jedynie praktyki pochodzące z jego własnej tra- dycji. W ten sposób ci, którzy nie nie mają prawdziwego guru, zwodzą siebie i oszukują innych.

W dzisiejszych czasach, aby wykonać zadanie, jakie im powierzono, guru muszą praktykować według swoich własnych tekstów i podążać za wskazaniami swoich własnych guru. Nie mówię tu o wielkich, wy- soko postawionych guru, ale o takich jak ja. Sam nie nazywam siebie guru, ale niektórzy uważają mnie za niego.

Wszystkie pięć szkół w Tybecie wykonuje pudżę guru. Gelug skupia się na Tsongkhapie, sakja na Sakja Pandicie, kagju na Naropie albo Mar- pie, bonpo na Tanpa Szierab, a ningma na Padmasambhawie. Uważam jednak, że chociaż słowa tych praktyk są różne, same praktyki i zawarte w nich idee są tym samym. Jedne przedstawiają lamę w formie, w ja- kiej się pojawił w Tybecie, według wizerunku namalowanego jeszcze za jego życia. Nie mamy prawdziwego wizerunku Buddy Siakjamunie- go. W niektórych systemach guru jogi jest on przedstawiany w formie Lamy Cziemciog Heruki, Tary albo Naldziormy. W innych systemach ma formę Kuntuzangpo, Dordże Czanga albo Dordże Czio. Są to trzy nazwy nadawane zjednoczeniu dharmakai, sambhogakai i nirmana- kai. Kuntuzangpo to forma dharmakai. Dordże Czang, czyli Wadż- radhara, to forma sambhogakai. Dordże Czio, czyli Wadżradharma, to forma nirmanakai. Te formy są sposobem wyrażenia właściwości buddy i synonimami tych właściwości. Kuntuzangpo znaczy „zawsze dobry”, Dordże Czang – „zawsze posiadający tantryczną moc”, a Dor- dże Czio oznacza, że naturalna Dharma jest niezniszczalna.

Czasami mówimy „guru” albo „lopon”, czyli nauczyciel, ten kto wy- jaśnia to, czego nie wiemy. Czasami mówimy „palczig”, czyli ojciec, bo tak jak ojciec przekazuje synowi swój majątek, tak guru przekazu- je swoim uczniom inicjacje i głębokie tajemne nauki. Czasami guru nazywa ucznia „thukse”, synem serca, albo „lobu”, uczniem-synem. Guru i uczeń funkcjonują razem: z jednej strony jest współczucie, a z drugiej niewzruszona wiara. Współczucie jest jak hak, a wiara ucznia daje coś, czego [ten hak] może się uchwycić. Żeby to działało, jedno i drugie muszą się pojawić jednocześnie.

Jeżeli praktykuje się guru jogę z jednoupunktowionym umysłem, z wiarą i śpiewa się dobrą melodię, to głos poruszy umysły innych i po- prowadzi ich do wejścia w Dharmę Buddy. Mówię, że wszyscy powin- niście praktykować guru jogę raz dziennie. Jeżeli musicie codziennie jeść, to dlaczego nie mielibyście się codziennie modlić?

Ci jogini, których umysły są niezmienne, którzy mają prawdziwą wiarę i oddanie, mogą praktykować guru jogę wyobrażając sobie swo- jego guru w jakiejkolwiek formie: mnicha, taktryka albo w zupełnie zwyczajnej postaci. Mogą medytować na swojego guru w formie jego zwykłego, zycznego ciała. Jednak teraz, w tych mrocznych czasach, każda z istot ma niestały umysł i nikt nie jest czysty. Można mieć wiarę dzisiaj, a jutro jej nie mieć. Mogą pojawiać się wątpliwości. Dlatego powinniśmy medytować na naszych guru w formie buddów, bodhisat- twów, jidamów, Padmasambhawy itd. Być może w dzisiejszych czasach konieczne jest, by medytować na formy mistrzów przeszłości, bo sko- ro już odeszli, nie mogą powiedzieć nic, co by było uczniowi trudno zrozumieć.

Na koniec dodam, że nie wystarczy tylko rozmawiać o rdzennym guru. Ważna jest modlitwa i wiara.

Khandro THugtig, 1978

W obecnej czarnej epoce, nas, którzy wierzymy w Buddę i Padma- sambhawę, jest bardzo niewielu. Mamy wielką wiarę w to, co Padma- sambhawa przepowiedział będąc w Tybecie i co zostało wtedy spisane przez Jeszie Tsogjal i innych. Przepowiednie te zostały później odkryte i przepisane przez tertonów – wielkich odkrywców skarbów i nie ma w tych tekstach żadnych zafałszowań. Mogły one zostać odkryte jedy- nie przez prawdziwe inkarnacje tertonów.

W tamtych czasach w Tybecie, Krainie Śniegów, gdzie Padmasambha- wa nauczał i udzielał inicjacji w języku tybetańskim, zostały zniszczone zewnętrzne formy praktyk religijnych. To bardzo smutne, że w Tybe- cie buddyzm zaczął zanikać, aż do obecnego stanu rzeczy. Prawdzi- wa Dharma jest niezniszczalna i nie mają na nią wpływu czyny tych, którzy w dzisiejszych mrocznych czasach stwarzają pozory, że są mili, chociaż naprawdę są puści jak pień bananowca lub bambusa. Tacy nie praktykują, a jedynie debatują.

Kiedy otrzymujemy inicjacje, przyrzekamy, że zawsze będziemy utrzy- mywali nasze ślubowania. Jednak wszyscy wiemy, że utrzymywanie ślubowań nie jest łatwe.

Krótkie wyjaśnienia na temat schronienia i bodhiczitty, 1979

Ja sam i inni tybetańscy nauczyciele musimy być uważni, kiedy udzie- lamy ślubowań schronienia, bodhiczitty, inicjacji i tantrycznych ślu- bowań. Ci, którzy ich udzielają, muszą mieć wszystkie konieczne właś- ciwości, praktykować nauki, których udzielają, i utrzymywać swoje ślubowania w sposób doskonały. Muszą oni w jasny sposób wyjaśniać tym, którzy otrzymują przekazy, co jest im przekazywane i z jakimi zobowiązaniami się to wiąże. To tak jak z chorym, który potrzebuje leczenia, ale nie jest świadomy swojego stanu – lekarz musi być ostroż- ny i wyjaśnić mu wszystko, co istotne, a także jakie pożytki przyniesie leczenie. Dzięki temu chory nie będzie miał wątpliwości, że lekarstwo nie będzie dla niego trucizną.

Kompilacja tekstów cziod, 1978

Źródłem wszystkiego jest suniata. Wszystko wyłania się i powraca do tej natury. Symbolem suniaty jest zero. Na zewnątrz nie ma kątów i wewnątrz także jest puste, nie ma żadnych kątów. Ta suniata dharmadhatu jest wszę- dzie taka sama, wszędzie czysta, wszędzie jest dokładnym zrozumieniem, wszędzie bez żadnych przeszkód wykonuje wszystkie aktywności.

Ta natura jest suniatą. Czasami nazywany ją dharmadhatu, dharma- tą, dharmakają i dharmadhatudżnianą, a jeśli potrzebny nam jakiś jej symbol, to jest nim A. Jest to symbol Wielkiej Matki Wszystkich Zwy- cięzców, Gjalłej Jum Czienmo. Jej naturą jest suniata i wszystkie żeń- skie istoty także mają tę naturę suniaty. [Tu trzeba zaznaczyć, że suniata nie ma konotacji czegoś pustego i pozbawionego wszelkich idei, jak to kiedyś powszechnie mówiono o kobietach].

Na każde sto matek, przynajmniej dziewięćdziesiąt ma taki sam stosu- nek do wszystkich swoich dzieci, bez względu na to czy są chłopcami czy dziewczynkami, czy są najstarszym czy najmłodszym dzieckiem. Dla tych, które są słabe, matki mają jeszcze więcej współczucia.

Z punktu widzenia sutry matka to suniata, tongpa nji. Ta suniata ma dwa aspekty: zewnętrzny[1] i wewnętrzny[2]. Może być także rozpatrywana jako osiemnaście lub dwadzieścia jeden rodzajów suniaty.

To, o czym tutaj mówimy, to jedna i ta sama suniata. Możemy o niej powiedzieć tylko tyle, że to suniata czyli zero, i może to być trudne dla tych, którzy nie są zbyt inteligentni.

Teraz przejdziemy do omawiania praktyki cziod. Cziod znaczy „ciąć”. Aby to zrozumieć, musimy się dokładnie zastanowić co ma zostać prze- cięte? Przeciąć „ty” czy przeciąć „ja”? Jeżeli ja tnę ciebie, to grzech, a jeśli ja tnę moje własne ciało, to także grzech.

To, co naprawdę musi zostać przecięte, to moje ego. Dlaczego? Bo od samego początku ego sprawiało mi zbyt wiele problemów. Czasami to złe ego wtrącało mnie do piekieł, czasami pośród głodne duchy itp.

Skąd się bierze ego? Bierze się ono z ignorancji. Ignorancja ogłupia mnie i utrzymuje w tym stanie głupoty. To z jej powodu mówię: „pod- miot i przedmiot”, „ja i ty”, „ja jestem dobry, a ty zły”, „kocham siebie i nienawidzę ciebie”. To moje ego sprawia, że uważam moje ciało za re- alne, a w ślad za tym rodzi się pragnienie obiektów widzianych moimi zycznymi oczyma. Więc jeśli „ja” widzi coś dobrego, pojawia się po- żądanie, jeśli widzi coś złego, pojawia się gniew, jeśli widzi coś lepszego niż to, co już posiadam, pojawia się zazdrość itd. To samo dotyczy uszu, języka, nosa i doznań dotykowych. Z tego powodu muszę odciąć moje ego. Chociaż nie mogę go zobaczyć za pomocą wzroku, jest ono bardzo złe i kłopotliwe. Musi zostać odcięte i trzeba z nim skończyć.

Nauki [cziod] mówią także o tym, jak ogromnie trudno jest osiągnąć cenne ludzkie odrodzenie. Niezwykle trudno jest posiąść cenne ludz- kie ciało, ale dzięki niemu można z łatwością posuwać się w górę (dzię- ki dobrym uczynkom) lub w dół (z powodu grzechów). W górę i w dół, ciągle dookoła, jak karuzela na wesołym miasteczku. A jednak istnieje możliwość, by się uwolnić.

Następnie w cziod [pojawiają się nauki] o schronieniu, bodhiczicie, zewnętrznych i wewnętrznych o arach, a w końcu o najbardziej we- wnętrznej o erze – o erze z własnego ciała.

Potem wizualizuje się Maczik Labdron wraz z jej orszakiem, wszyst- kich guru, wszystkie jidamy, dakinie i otaczających ją wszystkich guru linii. Modlimy się do nich, by pobłogosławili nas odcięciem korzenia egoizmu. Następnie wykonuje się przeniesienie umysłu (phoła), dzięki któremu umysł wędruje w bardzo dobre miejsce – łączy się z umysłem Maczik.

Potem medytujący przekształca swoje ciało w amritę dla czterech ro- dzajów gości: 1. Buddów i bodhisatwów, 2. Gości obdarzonych do- brymi właściwościami – tych, którzy mają moc, ale są niżej niż goście pierwszej grupy, 3. Wszystkich istot sześciu światów, 4. Naszych wie- rzycieli.

Dzięki o erze dla pierwszej grupy buddowie są zadowoleni. Dzię- ki o erze dla drugiej grupy osiąga się więcej [dobrych] właściwości. Dzięki o erze dla trzeciej grupy zostają oczyszczone wszystkie grzechy. Dzięki o erze dla czwartej grupy zostają spłacone długi.

Następnie własne ciało przekształca się w klejnoty itp. i zostaje o aro- wane bogom zamieszkującym samsaryczne nieba. Potem ciało zostaje pocięte i ta wielka góra mięsa, kości oraz krew o arowywane są lokal- nym bóstwom i demonom - wszystkim, którzy lubią takiego rodzaju o ary. Pozostałości o ar zostają oddane wszystkim słabym i kalekim istotom. Dzięki temu zostają usunięte wszystkie ich problemy. W koń- cu praktyka zostaje podsumowana poświęceniem zasługi.

Maczik Labdron była wielką medytującą i można ją nazwać „Nagar- dżuną Tybetu”. Nagardżuna nauczał o suniacie, a ona nauczała jak oddzielić umysł od ego. Mieszkała na Zangri Karmar, czerwonej górze w pobliżu Brahmaputry, około tysiąca kilometrów na wschód od klasz- toru Samje. Kiedy odwiedziłem to miejsce, była tam stupa zawierająca jej szczątki. Moim umysłem poruszyły silne doznania. Przypomniałem sobie także, że niegdyś moja pierwsza inkarnacja, Dropan Lingpa, był synem Maczik, Gjalła Dondrub.

Pragniemy, by dzięki zasłudze płynącej z tego tłumaczenia, umysły wszystkich istot były wolne od egoizmu i spoczywały w [stanie] rów- ności. Pragniemy, by wszystkie istoty osiągnęły pełne oświecenie i by cała samsara całkowicie opustoszała.

Podczas tego tłumaczenia recytowaliśmy wiele modlitw, więc być może jest ono wolne od błędów. Jeżeli jednak z powodu głupoty i ignorancji są w nim jakieś błędy, które zniszczą nasze ślubowania, prosimy straż- ników cziod, Zangri Punji, o wybaczenie.

Jeżeli jednak strażnicy cziod nie wybaczą nam, to ja się z nich śmieję. Poprawność i błędy – wszystko zawarte jest w suniacie. Tłumaczenie to powstało, aby rozpowszechnić na świecie Dharmę. Jeśli wy, strażnicy Dharmy uważacie, że Dharma nie powinna być upowszechniana, to ja mówię wam, że jesteście zazdrośni i skąpi. Dharma i nauki term są dla wszystkich istot, nie tylko dla jednego szczególnego obszaru. [Jeżeli jest w tym jakaś zasługa, dedykujemy ją wszystkim istotom], a jeżeli nie ma, rozpuszczamy to w suniacie.



[1] Tyb. Phyi sTong-Pa Nyid.

[2] Tyb. Nang sTong-Pa Nyid